13 czerwca 2018

Chapter 40



     Odziana w koszulkę i spodenki pojawiła się w kuchni. John cierpliwie czekał na nią ze śniadaniem. Poczuł zapach płynu do kąpieli, miała delikatnie wilgotne włosy. Zasiadła obok pisarza w milczeniu. Przysunęła bliżej sok marchwiowy oraz kanapkę. Zaczęła jeść i popijać. John nie lubił gadulstwa u kobiet, ale również ciszy. Wolał, aby się odezwała – z umiarem. 
- Jak ci się spało? - zapytał. 
- Dobrze – odpowiedziała krótko, gdy przełknęła kawałek kanapki. 
- Lepiej ci się śpi ze mną, czy samej? - ponownie zapytał. Niby banalne pytania, ale bardzo ważne. Gdyby Morena odpowiedziała, że wolałaby sama, to czy jest nadzieja, że zbuduje z nią dobry związek? Na co mu kobieta, która nie chciałaby z nim sypiać. 
- Z tobą – odpowiedziała krótko. Na jej bladej twarzy wymalował się rumieniec. Postanowił nie dobijać ją pytaniami. Musiała zjeść śniadanie, aby miała siły na kolejne chwile w tym miejscu. John wewnętrznie ucieszył się, że ukochana wręcz uwielbiała z nim sypiać. Nie chciał już kłaść się samotnie do łóżka, nie chodziło tu o seks. Po prostu chciał zasypiać i budzić się przy kobiecie, która obdarowałaby go szczerym uczuciem. A odczuwał, że tylko Morena była wobec niego szczera i oddana mu. Chyba na tyle ją usidlił, że nie potrafiłaby zakochać się w kimś zupełnie innym; nie potrafiłaby odejść od niego. To już ten etap, z którego nie było odwrotu. 
Zauważył, że dwudziestosiedmiolatka przeglądała jakieś strony internetowe w swoim telefonie. Jej spojrzenie nagle nakierowało się na niego. Zanim zdążył zapytać, o co chodzi przysunęła swoją komórkę w stronę pisarza. 
- Przeczytaj – powiedziała. John wziął jej telefon do ręki i zaczął czytać. Zauważył, że kobieta szybko odszukała świeży artykuł ze zdjęciami, jakie wczoraj zrobiła jedna z fotoreporterek. Gazeta, która opublikowała informację, była jedną z tych najsłynniejszych, po którą sięgało mnóstwo ludzi w kioskach. Trzy dodane zdjęcia były ujęciami, gdzie pisarz i pokojówka zostali nieco zaskoczeni. Na dwóch ostatnich blondynka ukrywała się za Johnem. Na nagłówku czarną, grubą czcionką widniał napis „ Znany pisarz powrócił do tworzenia powieści … oraz spotykania się z kobietą”. 
     Zaczął więc czytać w myślach: „ Niedawno wybuchła seks-afera, o którą obwiniany jest psychofan, który zbiegł ze szpitala psychiatrycznego. Mowa tu o niejakim Normanie Harperze, który jest wyjątkowo groźny. Policja nadal go poszukuje i prosi o współpracę lokalnych mieszkańców. Facet łatwo wtapia się w tłum, często zmieniał pracę, aby być blisko znanego pisarza Johna Cusacka. Udręczony pisarz nie chciał z nami porozmawiać, ale udało nam się go spotkać na jednej z ulic Los Angeles. Był w towarzystwie młodej blondynki, która razem z nim już wcześniej bywała widziana. Również to ona została nagrana w hotelu Playa na pewnych czynnościach z pisarzem. Wideo trafiło na stronę porno, gdzie osiąga mnóstwo odtworzeń. Administracja porno-strony nie ponosi żadnej odpowiedzialności za filmiki, jakie wrzucają użytkownicy; za to chętnie współpracuje z policją ujawniając dane osobowe użytkownika, który opublikował nagranie. Nie ma więc żadnej wątpliwości, że to Harper jest winny całego zamieszania. Jednak tu rodzi się pytanie: czy ta kobieta jest kimś ważnym dla Johna i czy wreszcie pisarz ułoży sobie życie, a wkrótce zobaczymy zdjęcia ze ślubu? Więcej informacji w papierowym wydaniu gazety”.
- Nic strasznego nie napisali – odpowiedział podsuwając jej telefon. 
- Może i tak, ale dużo osób widziało to nagranie – powiedziała – Chyba zaraz zwariuję. 


    Morena nie posiadała przy sobie biżuterii składającej się z pierścionków, co utrudniało plan. Cusack nie chciał w ciemno kupować jej pierścionka zaręczynowego, który mógłby się okazać za mały, bądź za duży. Postanowił więc na razie nic nie robić z tym. Miał nadzieję, że znajdzie gdzieś w pudłach biżuterię po Jennifer. Wtedy mógłby porównać wielkość. Miał pewność, że w ten sposób udałoby mu się ją omotać i przekonać jeszcze mocniej do siebie. Według niego Morena była naiwna, ale za to niepewna siebie.
Zachęcił dziewczynę, aby ta wysprzątała mu w samochodzie. Natomiast sam na chwilę zasiadł przy laptopie, aby posprawdzać to i owo.
Przemyślał raz jeszcze sprawę z zaręczynami. Nie chciał pochopnie podejmować decyzji, ale niemal był w stu procentach pewny. Z żadną inną kobietą nie potrafiłby się związać. John był na tyle dojrzały, że wiedział co go czeka, gdy wprowadzi Morenę do swojego życia już na stałe. W końcu był raz w poważnym związku z Jennifer. Bywały dni, w których było idealnie, a także te, w których wręcz przeciwnie. Nie wątpił, że i z Moreną będzie podobnie. Może dziewczyna nie będzie nigdy taka jak jego była żona, ale z pewnością w jej umysł wkradną się te gorsze myśli i swoimi zaczepkami będzie go drażnić. Lecz i na to John miewał sposoby. Jennifer była silna psychicznie, ale Morena już nie bardzo. Z tą drugą pójdzie mu o wiele łatwiej. I choćby miała się nie odzywać kilka dni, jemu to nie będzie przeszkadzało.
Spodobało mu się, że całkiem bez sprzeciwu Morena sprzątała w samochodzie. Miał zamiar dziewczynę pogonić do tego, aby wstawiła brudne ciuchy do pralki, jaką nie używał od dawna. Niekiedy korzystał z pralni, ale od teraz mógł przecież już nie wędrować z ciuchami w tamte miejsca. Zapyta też jej, czy będzie chciała trochę pozmieniać w jego mieszkaniu.


Morena na chwilę pojawiła się w kuchni, aby napełnić szklankę zimną wodą. Z torebki wyjęła pudełko tabletek przeciwdepresyjnych, jakie zalecił jej lekarz. John uważnie ją obserwował, po czym zatrzymał przy wyjściu z kuchni.
- Co ty łykasz? - zapytał.
- Przecież wiesz … te leki pomagają mi nie myśleć o różnych przykrościach. Zostały mi zapisane, gdy byłam w ośrodku. Mam je brać przez kolejne miesiące – opowiedziała – Mogę ci pozazdrościć mocnej psychiki.
- Nie zawsze mam mocną psychikę, Moreno. Ale rozumiem cię, może nawet lepiej, jak bierzesz te leki. Nie chcę widzieć cię smutnej, zamyślonej – powiedział.
- Prawie już wysprzątałam w aucie – szybko zmieniła temat. John podążył razem z nią do garażu.


   Tańczyli przy muzyce płynącej z radia niemal przytulając się do siebie. Pomimo garażowej atmosfery, było im świetnie. Czuli się przy sobie bardzo dobrze, mogąc przez chwilę się powygłupiać, a nikt ich nie skrytykuje. John uśmiechał się cały czas do niej, a ona wpatrzona w jego ciemnobrązowe oczy zapewne odpływała. 
Trwali tak przez dłuższą chwilę, aż piosenka się zakończyła. 
- Pora na odpoczynek – zaapelował. 
- Jasne – zgodziła się z nim, a wtedy mogła poczuć jego pocałunek na swoich ustach. 
- Ładnie mi wysprzątałaś w samochodzie – pochwalił ją. Oboje po nie dłuższej chwili opuścili garaż wyłączając radio w samochodzie. John klepnął w tyłek swoją kochanicę, gdy ta miała już wchodzić do pracowni. Dwudziestosiedmiolatka odwróciła się do niego nie wiedząc zapewne co zrobić. John zauważył, że się zarumieniła. Zanim cokolwiek powiedziała, postanowiła jednak się wycofać i zasiąść na łóżku. A John tak bardzo chciał się z nią podrażnić. Więc usiadł tuż obok niej i zwyczajnie chwycił za nadgarstek. Kolejnym jego chwytem było to, że przycisnął ją do siebie obdarowując pocałunkiem. Morena spoczęła w jego ramionach nic nie mówiąc. Jedynie nierówno oddychała. Pisarz w jednej chwili pragnął opuścić spodnie do kolan i przekonać dziewczynę, aby się trochę nim pobawiła. Jednak miał świadomość , że w ten sposób mógłby przekreślić plany o zaręczynach. Domyślał się, że ze strachu dziewczyna odmówiłaby, albo co gorsza – okłamywała – że nie może na razie bo to bo tamto. 
Odczuł, że jego męskość prężyła się. Tak bardzo chciał ugasić to niespodziewane pragnienie. Położył blondynkę na łóżku szepcząc do ucha, aby grzecznie leżała, po czym zdjął spodnie i zajął się jej dolną częścią garderoby. Morena wpatrzona w sufit pozwalała swojemu ukochanemu na te czyny. Była spokojniejsza, uległa. Pisarz podniecił się na sam widok kobiety. Rozchylił jej uda, po czym wyjmując go ze swych prawie opuszczonych gaci wbił się w jej ciasną szczelinę. Jęknęła. 
W pierwszej chwili odkrył, że nie była na tyle wilgotna, co zadał jej ból. Pogłaskał partnerkę po włosach i złożył pocałunek na suchych ustach. 
- Proszę – usłyszał jej cichy głos. 
- Spokojnie, skarbie – uspokajał ją patrząc w jej błękit oczu. Wykonał kolejne pchnięcie, i następne. Jęknięcia dziewczyny spowodowały, że nie musiał za długo czekać na wytrysk. Napełnił ją swoim nasieniem odczuwając sporą ulgę i podniecenie. W oczach Moreny ujrzał słone łzy, które jakimś cudem nie chciały spłynąć po policzkach. Dysząc nad nią, zbliżył się do jej warg i z ogromną namiętnością pocałował. W powietrzu unosił się zapach spoconych ciał. John powąchał ją, a następnie oblizał jej usta i policzek. Robił to zachłannie, a zarazem delikatnie. Dziewczynie to musiało się spodobać, gdyż objęła go mocno i poddała się pocałunkom.


     Czuła się jak rozdziewiczona nastolatka, która wepchnęła się jakiemuś facetowi do łóżka. Gdy tylko się obmyła z resztek spermy jaka wypłynęła z jej krocza, całkiem niepewnie wyszła z łazienki. Widząc Johna odwróciła się od niego nie mając pojęcia, co zrobić. Ponownie zaszyła się w łazience siadając na sedesie. Była pogubiona. Z jednej strony poczuła się dziwacznie, gdy ją wziął tak od razu; ale z drugiej przelewała się przez nią euforia, że doprowadziła pisarza do podniecenia. Jednak musiała mieć coś w sobie, co go podniecało. Aż się uśmiechnęła myśląc o tym. 
     Morena zastanawiała się, czy potrafiłaby go doprowadzić do amoku, aby zajął się nią porządnie. Polubiła ból swojej kobiecości – ból znośny, jakby wciąż go tam miała. Taki ból pulsujący, przypominający o niedawnej zabawie erotycznej. W jednej chwili nabrała chęć, ale z drugiej strony, gdy miała wyjść już z łazienki, ogarnął ją wstyd. 
     Nie wiedziała jak mu spojrzeć w oczy. Zawsze wstydziła się, gdy było już po wszystkim. A teraz nie miało być inaczej. Nie rozumiała, dlaczego tak się działo, ale pragnęła w końcu wyzbyć się tego wstydu. Spojrzała na odbicie w swoim lustrze. Poprawiła włosy i wyruszyła w stronę drzwi.



................................................

Hejka! I mamy już 40 rozdział. Zamykamy kolejną dziesiątkę :D Ale jak się bardzo cieszę .... 

xD porywające xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, który motywuje mnie do dalszego pisania. :)))