22 maja 2018

Chapter 38



   Wypłakiwała się w jego ramionach oznajmiając, że nie jest niczyją dziwką. Oboje siedzieli na łóżku okryci kocem przytulając się do siebie. John poczuł się bezradny, ale nie chciał się poddawać. Gdyby wiedział, gdzie ukrywał się Harper, z pewnością podałby go na policję od razu. Cała akcja poszukiwawcza trwała w toku; pisarz dowiadywał się wszystkiego od Norrisa. Szef wydawnictwa oburzony filmikiem na stronie porno, postanowił postawić na nogi służby policji i odszukać winnego całego zamieszania. John obawiał się, że do jego drzwi zapukają dziennikarze, a nie chciał wypowiadać się na ten krępujący temat. I przede wszystkim nie chciał wystawiać psychiki Moreny na kolejną próbę, choć dziewczyna i tak była przerażona.
Obejmował ją mocno pokazując, że przy nim jest bezpieczna. Cusack pragnął posłać zgniłą rybę za kraty na długie lata oraz wyciągnąć jak największe odszkodowanie.
- Nie jestem dziwką – powiedziała.
- Nie jesteś – odrzekł – Dziwka, to ta, której trzeba płacić za różne obleśne zbliżenia seksualne. Dziwkę posuwa się jak śmiecia, bez uczuć, bez jakichkolwiek emocji. Dziwka daje dupy wielu facetom, nie posiada duszy – dopowiedział, gdyż domyślał się, że Morena zada kolejne pytania.
- To kim dla ciebie jestem? - zapytała.
- Jesteś mi bardzo bliska – odpowiedział patrząc w jej oczy – A teraz połóż się do łóżka.

   Odczekał parę chwil, aż Morena uśnie. Wtedy próbując bezszelestnie wstał z łóżka i udał się do kuchni. Postanowił zadzwonić do Norrisa i dowiedzieć się kolejnych szczegółów. Pisarz zapragnął sporego odszkodowania również od administracji, która prowadziła stronę porno w internecie.
Usiadł na krześle trzymając piwo w ręce. Upił kilka łyków, po czym zadzwonił z komórki do swojego szefa. Po kilku sygnałach odebrał.
- I jak sprawa? - zapytał od razu.
- Skurwiel ukrywa się gdzieś, ale lekarze twierdzą, że bez pomocy lekarskiej może umrzeć – opowiedział – Harper miał guza w głowie. Pomimo tego, że mu go usunęli, mogły pojawić się powikłania. W szczególności, gdy nie zabrał ze sobą leków, a one są tylko na receptę. Harper może nie przeżyć do końca miesiąca, chyba, że sam diabeł daje mu siły.
- Wali mnie to, w jakim on jest stanie. Sukinsyn ma odpowiadać za niszczenie mojej reputacji – uniósł głos.
- Mogłeś nie pieprzyć tej dziwki – wytknął Norris.
- To nie dziwka, już o tym rozmawialiśmy. Jest mi wierniejsza, niż połowa moich znajomych – wybronił ją – A co z sądem?
- Na razie trwają poszukiwania tego Harpera. Policja również zajęła się filmikiem ze strony porno. Chcą wydobyć informacje skąd materiał był wgrywany.
- Admini również mają przesrane. Ich też podam do sądu – mówił ze zdenerwowaniem – Nie daruję im tego.
- John, uspokój się. To nie ich wina. Nie wiedzieli, że ten filmik został wrzucony bez czyjejś zgody – Norris próbował załagodzić sytuację.
- Mam to gdzieś. Zapłacą mi odszkodowanie – powiedział.
*
   Kolejnego dnia Morena w towarzystwie pisarza mogła pospacerować na świeżym powietrzu. Tuż po śniadaniu przechadzali się po mniej zatłoczonej części ulicy, rozmawiając o różnych rzeczach. John dbał o to, aby Morena nie zatracała się w niepotrzebnych myślach. Nie chciał wysłuchiwać o nagraniu tysiąca razy. Pomimo upodlenia, z jakim się spotkał, był na tyle silny, by nie dać sobie zniszczyć psychikę. Tylko czekał na schwytanie Harpera i wyduszenia odszkodowania. Książka dobrze się sprzedawała, więc pisarz nie musiał się zamartwiać za bardzo.
Morena za to mogła się przekonać, co to znaczy być ze sławnym pisarzem. Gdy tylko pojawiła się z nim na jednej z ulic Los Angeles, aby pospacerować – w drogę weszła fotoreporterka. Bez pytania zaczęła robić zdjęcia, na co blondynka ukryła się za pisarzem.
- Co to ma znaczyć? - wykrzyczał do niej. Kobieta odsunęła się i oddaliła szybkim krokiem – Podam was do sądu! - zagroził obserwując oddalającą się pracownicę jednej z gazet. Odwrócił się do Moreny, która sama nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Chwycił ją za rękę i podążył w przeciwnym kierunku. W pierwszej chwili nie bardzo wiedział, gdzie pójść. Zastanawiał się, co jutrzejszego dnia przeczyta o sobie w gazecie.
- Wszyscy już wiedzą – odezwała się.
- O to mu chodziło. Chce mnie zniszczyć, ale ja nie powiedziałem ostatniego słowa. A niech napiszą cokolwiek o nas. Norris zanotował, że moja książka sprzedaje się coraz lepiej. Być może ten cały Harper nie przemyślał, że pomógł mi w sprzedaży – pomyślał, że zachował się egoistycznie, ale wolał być z nią szczery. Mógł się martwić wtedy, gdyby powieść nie przynosiła zysków.
- Ale jakim kosztem – rzekła.
- Musisz się przyzwyczaić. Nawet, gdyby tego filmiku nie było i tak ktoś sfotografowałby nas bezczelnie, jak przed chwilą – tłumaczył jej. John wielokrotnie doznawał takich niespodziewanych ataków fotografów. Wiele razy ktoś robił mu zdjęcia, ale zazwyczaj nie przejmował się nimi. Gdyby coś miało pójść nie tak, a gazeta opisywałaby same bzdury na jego temat, wiedziałby co zrobić z nimi.
- Co z tym wszystkim zrobisz? - zapytała.
- Zależy, co o nas napiszą – odpowiedział – Coś czuję, że się dorobię na samych odszkodowaniach.
*
O Pani, pozostaw mnie świadomym i niepełnym
Nie pozwól, bym upadł nieprzytomny na bruk
Nie będzie drugich szans, nie będzie drugich nas
Zaczynaj, niech wina się podzieli na pół *

   Tuż po obiedzie zjedzonym w jednej z restauracji, John zabrał swoją kochankę do mieszkania. Wolał nie marnować czasu na spacery, obawiał się fotoreporterów. John dobrze wiedział, że o filmiku było już głośno. Próbował pomijać te tematy, aby myśli nie torturowały blondynkę.
Podprowadził ją do łóżka i tak po prostu próbował zdjąć jej spodnie.
- Co ty wyprawiasz? - zapytała odskakując od niego. Chwyciła się za rozporek i zapięła. Jej mina była zbyt poważna, aby John mógł stwierdzić, czy faktycznie uda mu się ją podprowadzić do łóżka. Jednak to nie próbował się poddawać. Był spragniony jej; nie na darmo wstrzymywał się wczorajszego wieczoru.
- Odkąd tu jesteś, jeszcze tego nie robiliśmy. Wiesz, jak bardzo się stęskniłem za tobą – powiedział patrząc na nią z ciepłem w oczach. Morena usiadła z powrotem na łóżko. Pisarz w przeciwieństwie do Moreny nie przejmował się za bardzo tym całym zamieszaniem. Wierzył w sprawiedliwość sądu i po cichu liczył już zyski. Poprzez ataki Harpera, nie chciał zaniedbywać swojego życia osobistego.
- Teraz? - zapytała.
- Tak, skarbie – nie chciał się jej tłumaczyć, że niemal mu pulsowało w gaciach. Tak pragnął w nią wejść i spuścić się do ostatniej kropli – Wieczorem też będzie, i nie chcę słuchać sprzeciwu – przysiadł obok niej. Ukrywał niecierpliwość pod udawanym spokojem na twarzy. Nie chciał spuścić się w gacie, to byłoby dla niego upokarzające.
- Ja się wstydzę za dnia – wskazała na okno. John od razu zorientował się, że dziewczyna wolałaby aby w pomieszczeniu było ciemno. Również domyślał się, że szukała wymówki – A poza tym nie zasłużyłeś – dodała – I nie mogę się skupić przez ten e-mail od zgniłej ryby. Boję się.
- Zamartwianie się nic ci nie da – pogłaskał ją po włosach patrząc na jej smutną twarz – Jemu o to chodzi, abyś przestała czerpać przyjemności z życia. On nic ci nie wyrządzi, bo ja tu jestem, przy tobie. Tak bardzo chciałbym cię rozebrać do naga i zrobić z tobą różne rzeczy – wyszeptał jej do ucha ostatnie słowa. Ona bez słów położyła się na łóżku, jak naiwne dziewczę. Pisarz uśmiechnął się triumfalnie.
John wstał na chwilę, aby zasłonić okna, choć i tak w pomieszczeniu nie było za ciemno. Powrócił do niej, a wtedy pomógł wyzbyć się wszelakich ubrań. Gdy tylko to uczynił, zaczął sam się rozbierać. W tym samym momencie blondynka weszła pod kołdrę obserwując pisarza.
- Jesteś dla mnie ważna – wyznał patrząc w jej oczy. Pogładził opuszkami palców po policzku przyglądając jej się intensywnie. Zaczął od pocałunków – Uwielbiam w tobie tą grzeczność.

Zabierz mnie do gwiazd, bym kolejny raz
Modlił się i błagał Cię o więcej
Zabierz mnie do gwiazd, jeszcze jeden raz
Przecież dobrze wiesz nic nie trwa wiecznie
Zabierz mnie do gwiazd, ten kolejny raz
Zabierz mnie do gwiazd, bym kolejny raz
Modlił się i błagał Cię o więcej
Chcę błagać Cię o więcej
Ja błagam Cię o więcej*



   Pieścił ją liżąc po szyi, a ręką zjeżdżał coraz niżej po nagim ciele dziewczyny. Mocno zacisnął dłoń, gdy była już na jej kroczu. Morena rozchyliła usta, ale nie jęknęła. Wyglądała na otumanioną; pisarz wiedział, że również brakowało jej bliskości drugiej osoby. A teraz dzięki niemu mogła na chwilę zapomnieć o problemach i poddać się czułościom.
Obsypał ją namiętnymi pocałunkami wykonując ruchy palcami w tamtym miejscu. Odczuł, że dziewczyna systematycznie goliła swoje futro łonowe, co doprowadzało go do dodatkowych doznań. Odczuł, że blondynka zaczęła się podniecać. Zamknęła oczy poddając się pocałunkom, jak i dotykowi. Leżała spokojnie jakby wiedziała, że nie miała drogi ucieczki. John mógł z nią zrobić, co tylko zapragnął.
Wiedział, że uciec i tak nie dałaby rady. Leżąc na niej przygniatał swoim ciałem.
John był bardzo spragniony kobiety. Od kilku miesięcy nie sypiał z żadną, poza nią. A teraz gdy miał okazję, nie chciał jej przepuścić. Wyjął palce, by za chwile wejść w nią i ulżyć przede wszystkim sobie.
Unieruchomił jej ręce w obawie, że mogłaby jakimś cudem wyswobodzić się spod niego. Uwielbiał ograniczać jej wolność, szczególnie w łóżku. Już nie raz wyobrażał sobie jak ją rżnie, gdy ta ma skrępowane ręce. Pomimo tego nie chciał jej tak naprawdę uwiązywać. Obawiał się, że to spowoduje w jakimś stopniu tragedię.
Nie mógł dłużej wytrzymać. Odczuł, że był już gotowy, aby wsadzić swoje przyrodzenie. A mógł ją dręczyć dotykiem jeszcze przez kolejne minuty. Jednak wolał przejść do sedna sprawy. Złożył na jej ustach pocałunek, a w międzyczasie wchodził w nią mocnymi pchnięciami. Morena po raz pierwszy jęknęła, nie za głośno, ale dała mu odczuć, że poczuła przyjemność.
Poruszając nim w wilgotnej strefie miał wrażenie, że partnerka nigdy nie uprawiała seksu. Jej wejście było ciasne, co dodawało mocniejszej przyjemności. Poczuł satysfakcję, a razem z nią odczucie wytrysku. Tak bardzo pragnął spuścić się na jej nagi biust, ale ostatecznie postanowił to uczynić jeszcze tego wieczoru.
Jej ciało zrobiło się dość wilgotne. Z intymnego miejsca sączył się gęsty śluz. To spowodowało, że pisarz podniecił się na tyle, że przyspieszył tempo. Facet odczuł, że kolejne pchnięcia były o wiele łatwiejsze. Posuwał swoją ukochaną nie zważając na to, że zaczęła raz po raz pomrukiwać. Okrywał ją własnym spoconym ciałem; obdarowywał pocałunkami, a także co jakiś czas szepnął czułe słowo. Dziewczyna z rozchylonymi udami przyjmowała doznania pozwalając mu na wszystko.
John wiedział, że go pragnęła i tylko czekała, aż się weźmie za nią. Może i nie przyznałaby się do tego, ale jej ciało zdradzało wiele.
Po kolejnym wytrysku czuł niedosyt, ale obiecał przede wszystkim sobie, że tego wieczoru zajmie się nią porządnie. Morena nie miała już sił, aby dalej kontynuować zbliżenie. Dyszała, jęczała jak najęta, ale nie próbowała uciekać. John opadł na nią czując jej słodki zapach. Uwielbiał ją wąchać po seksie. Na chwilę wtulił się w jej szyję, aby obwąchać. Słyszał jej nierówne bicie serca; także zauważył skrępowanie na jej twarzy. Zawstydzona patrzyła gdzieś w bok, ale John chwycił ją i nakierował jej twarz na swoją.
- Czuję się o wiele lepiej, gdy jesteś tu obok – wyznał, po czym złożył pocałunek na jej wilgotnych ustach. Morena nie odzywała się, a jedynie patrzyła w jego ciemnobrązowe oczy. Pisarz wiedział, że lubiła być pieprzona przez niego. Mógł wiele razy obchodzić się z nią jak ze szmatą, ale miał do niej pełny szacunek. Ale tego wieczoru pragnął się na nią spuścić, i dokonać zrealizowanie fantazji erotycznej.
Przytulił ją mocno do siebie; miał zamiar zatrzymać ją w łóżku na parę chwil.






* tekst piosenki „O Pani!” Grzegorz Hyży.


.............................................

Heeeej Wam! 
W końcu udało się opublikować kolejny rozdział. 
Z pewnością Morena pokazała się z tej naiwnej strony, ale miłość ją zaślepiła najwidoczniej. I czy John faktycznie o niej myśli poważnie, czy tak po prostu się nią bawi? Co w ogóle sądzicie o tym?